Co to jest ten „galar”? To pytanie bardzo często wybrzmiewa kiedy opowiadamy o naszych wrażeniach ze spływu galarami. Jest to nic innego jak łódź o płaskim dnie, którą niegdyś pławiono w dół rzeki różnorodne towary. W naszym przypadku były to galary ulanowskie, którymi jeszcze pod koniec ubiegłego wieku transportowano towary najpierw na Sanie, a potem Wisłą aż do Gdańska. Tak przynajmniej opowiadał pan Franciszek – jeden z flisaków, którego mieliśmy okazję poznać. Obecnie galary służą tylko do rejsów turystycznych. Dzięki działającemu w Ulanowie Bractwu Flisackiemu pw. św. Barbary mogliśmy przez czas spływu poczuć się tak, jakbyśmy mieli płynąć aż do Gdańska. Pogoda – choć rano straszyła burzą – była wyśmienita. Natomiast kiełbaski z grilla zaspokoiły nasz głód, który odczuliśmy po tak wspaniałym rejsie na Sanie.
Serdecznie dziękujemy Bractwu Flisackiemu za podtrzymywanie tradycji. Do zobaczenia w lipcu!

































